Kiedy pogoda za oknem nie rozpieszcza wszystkim marzy się spokojny wieczór w ciepłym domu pod kocem z książką, filmem i ciepłą herbatą w ręku. A co kiedy w taką pogodę najdzie nas ochota na coś słodkiego? Babka herbaciana będzie idealnym rozwiązaniem - szybka, prosta, łatwa i przede wszystkim pyszna! Jest wilgotna, aromatyczna i rozpływa się w ustach, czego chcieć więcej? ;) Przepis pochodzi z tej książki.


BABKA HERBACIANA:
2 torebki czarnej herbaty
100 ml wrzątku
100 gram masła
120 gram cukru
2 jajka
100 ml mleka
200 gram mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli

+ ok. 80 gram herbatników (najlepiej maślanych)

Zalewamy torebki wrzątkiem i odstawiamy do zaparzenia. Rozpuszczamy masło z cukrem i mlekiem i odstawiamy do przestygnięcia. Dodajemy naszą herbatę razem z zawartością torebek. Dalej dodajemy jajka i dokładnie mieszamy. Ostatnim etapem będzie przesianie do osobnej miski mąki z proszkiem i szczyptą soli. Następnie wrzucamy mąkę do masy na bazie masła i doooookładnie mieszamy, aż uzyskamy jednolite ciasto. Na koniec wrzucamy pokruszone herbatniki i ostatni raz mieszamy. Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180*C na około 40 minut.


POLEWA:
1 łyżka masła
1,5 łyżki cukru
5 łyżki mleka
2 łyżki kakao

Roztapiamy masło z cukrem i mlekiem, dodajemy kakao - cały czas energicznie mieszamy. Powinniśmy otrzymać gładką, błyszczącą masę - gdyby okazała się zbyt gęsta dolewamy mleka, zbyt rzadka - dodajemy kakao. Zdejmujemy ją z palnika i przez 5 minut studzimy mieszając, kiedy zacznie lekko gęstnieć wylewamy ją na przestudzone ciasto. Dekorujemy np. startą skórką z cytryny i pokruszonymi herbatnikami i SMACZNEGO :)





Jeżeli chcecie poczuć pełną jesień w swoich domach to to jest przepis idealny - dom będzie pachniał jabłkami, cynamonem i chałwą, czy może być coś lepszego na te szare i ponure dni, które ostatnio nam towarzyszą? Najlepiej smakuje na ciepło, chociaż wtedy trzeba wyjadać ją łyżeczką prosto z blachy, bo się rozpada, ale warto ;)

KRUCHY SPÓD:
2 szklanki mąki
5 łyżek cukru pudru
szczypta soli
1 jajko
3/4 kostki masła

Masło kroimy na małe kawałki i dodajemy do pozostałych składników. Szybko i energicznie zagniatamy ciasto (w razie problemów dodajcie łyżkę śmietany/jogurtu/kefiru/mleka), formujemy kulkę, owijamy folią i wstawiamy do lodówki na pół godziny. Po tym czasie wyjmujemy, rozwałkowujemy na stolnicy podsypując mąką i przenosimy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Nakłuwamy widelcem i podpiekamy przez 20 minut w temperaturze 180*.

JABŁKA:
3 kg jabłek (dowolny gatunek, ale dobrze, żeby nie puszczały dużo soku)
1 łyżka cynamonu
1 opakowanie cukru waniliowego
5 łyżek cukru brązowego

Jabłka obieramy, usuwamy gniazda i ścieramy na tarce z dużymi oczkami. Jeżeli puszczą dużo soku to musimy je odsączyć po starciu. Dodajemy cynamon, cukier i mieszamy dokładnie - próbujemy jabłek, tak aby nie były ani za kwaśne (dodajemy więcej cukru) ani za słodkie (dodajemy sok z cytryny), jeżeli nam smakują to wykładamy je na przestygnięty spód podsypany uprzednio sporą garścią bułki tartej, ewentualnie kaszy manny.

CHAŁWOWA KRUSZONKA:
200 gram chałwy
3/4 szklanki mąki
1/4 kostki masła
1/3 szklanki cukru brązowego

Masło kroimy na małe kawałki i rozcieramy z mąką i cukrem do uzyskania kruszonki (powinna być trochę bardziej sypka niż typowa kruszonka, możemy ją dodatkowo posypać mąką na tym etapie, gdyż chałwa jest tłusta). Dodajemy pokruszoną na kawałki chałwę i łączymy wszystko ze sobą - kruszonka powinna być wilgotna, zbijać się ze sobą w większe grudki, ale nie formować w jednolite ciasto. 

Posypujemy jabłka kruszonką, tak aby przykryć je po całej powierzchni równomiernie i wstawiamy naszą szarlotkę do pieca nagrzanego do 180* i pieczemy ok. 1h (do momentu ładnego zarumienienia się kruszonki). SMACZNEGO :)





Zachciało mi się już poczuć jesienny klimat - herbata, dobre ciasto, koc i książka - to cieszy mnie najbardziej w zbliżającej się kolejnej porze roku! Właśnie dlatego powstał ten przepis, który dla mnie jest esencją jesiennych smaków - śliwki, cynamon i brązowy cukier! W dodatku bardzo szybki i banalnie prosty, no i przede wszystkim - przepyszny! Czego chcieć więcej? ;)

 GALETTE ZE ŚLIWKAMI:
1 i 1/4 szklanki mąki pełnoziarnistej
3/4 kostki zimnego masła (150 gram) pokrojonego w drobną kostkę
1 jajko
6 łyżek brązowego cukru
szczypta soli 
1 łyżeczka cynamonu

dodatkowo:
ok. 0,5 kg śliwek
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki cynamonu (bądź więcej! ;))
2 łyżki brązowego cukru
1 roztrzepane jajko

Wszystkie składniki umieszczamy w misce i szybko zagniatamy do uzyskania elastycznego ciasta (w razie gdybyśmy mieli z tym problemy możemy dodać łyżkę śmietany/jogurtu/kefiru). Uformować w kulkę, owinąć folią spożywczą i schować do lodówki na pół godziny. W tym czasie pozbawić śliwki pestek, pokroić je na paski i wymieszać w misce z mąką, cukrem i cynamonem. Wyjąć ciasto z lodówki i rozwałkować na cienki, okrągły placek (najwygodniej zrobić to od razu na papierze do pieczenia). Wyłożyć śliwki na środek i zagiąć brzegi do środka. Przełożyć na blaszkę. Brzegi galette posmarować roztrzepanym jajkiem i wsadzić je do piekarnika nagrzanego do 180* na ok. 40 minut (po 30 minutach najlepiej pilnować naszej tarty, tak aby nie przypalić jej spodu). Po wyjęciu poczekać z krojeniem do wystygnięcia - SMACZNEGO :)




Za oknem jeszcze prawdziwie wakacyjne upały, więc moje malinowe krzaki nie dają za wygraną i ciągle mogę się cieszyć ich smakiem w niemałych ilościach. Stąd też pomysł na ten sernik - idealne na chłodniejsze letnio-jesienne wieczory do kubka herbaty! 



SERNIK CZEKOLADOWY Z MALINAMI:
1 kg sera zmielonego
5 jaj (białka i żółtka osobno)
2 budynie czekoladowe (ewentualnie 3 łyżki mąki ziemniaczanej i 3 łyżki kakao)
3/4 szklanki cukru
100 gram gorzkiej czekolady
100 gram mlecznej czekolady
Garść malin


Roztapiamy razem czekolady w kąpieli wodnej i odstawiamy do ostygnięcia. Ser ucieramy z połową cukru. Następnie dodajemy żółtka i ucieramy dalej. Dodajemy przestudzoną czekoladę i budynie i miksujemy. W osobnej misce ubijamy na sztywno białka dodając do nich drugą połowę cukru - następnie łączymy je z masą serową delikatnie mieszając szpatułką. Połowę gotowej masy przelewamy do formy (u mnie tortownica 27cm) z papierem do pieczenia na dnie i bokami wysmarowanymi masłem i oprószonymi kakao, wykładamy na masę maliny i przykrywamy je pozostałą częścią masy. Wkładamy sernik do pieca nagrzanego do 180* i pieczemy przez ok. 1h - 1h 30 minut (do suchego patyczka i momentu w którym sernik przestaje się trząść) - w razie potrzeby przykrywamy jego górę papierem do pieczenia, aby nie spaliła się. Po upieczeniu studzimy w piekarniku - SMACZNEGO :)





Chodził ostatnio za mną sernik. Taki pyszny, delikatny, rozpływający się w ustach. Jednak ze względu na porę roku i dostęp do przepysznych, słodkich dzikich jeżyn postanowiłam go zrobić w nietypowej (jak dla moich domowników) wersji. I oto on, dokładnie taki na jaki miałam ochotę, a dodatek jeżyn sprawia, że ciężko się od niego oderwać, wypróbujcie sami!

KRUCHY SPÓD:
2 szklanki mąki
2 żółtka
3/4 kostki masła
szczypta soli
3 łyżki cukru pudru

Siekamy mąkę, wymieszaną z solą i cukrem pudrem, razem z masłem aż do powstania kruszonki, wtedy dodajemy żółtka i zagniatamy szybko ciasto. Zawijamy folią spożywczą i wstawiamy do lodówki na co najmniej  pół godziny. Po tym czasie wyjmujemy ciasto, rozwałkowujemy i przenosimy na blachę - podpiekamy w temperaturze 200*C przez ok. 20 minut do uzyskania złotego koloru.


SERNIK Z JEŻYNAMI:
1 kg zmielonego twarogu
250 gram cukru
1 opakowanie budyniu waniliowego
5 jaj (białka i żółtka oddzielnie)
ok. 400 gram jeżyn

Zmielony twaróg ucieramy mikserem z połową cukru i żółtkami. Następnie dodajemy do niego zblendowane i przetarte przez sitko jeżyny oraz mąkę i miksujemy do połączenia się wszystkich składników. W osobnej misce ubijamy pianę z białek na sztywno, dodajemy stopniowo drugą połowę cukru. Następnie dodajemy białka do masy serowej i delikatnie mieszamy przy pomocy szpatułki. Wylewamy całość na podpieczony i przestudzony spód i pieczemy w temperaturze 180* przez godzinę, aż do otrzymania suchego patyczka. Studzimy w piekarniku. 


GALARETKA Z JEŻYN:
200 gram jeżyn
Pół szklanki cukru
3 łyżeczki żelatyny

Blendujemy jeżyny i przecieramy przez sitko aby pozbyć się pestek. Następnie gotujemy je przez kilka minut z cukrem, w tym czasie namaczamy 3 łyżeczki żelatyny w 15 łyżeczkach wody. Kiedy żelatyna napęcznieje ściągamy syrop jeżynowy z ognia i dodajemy do niego żelatynę (syrop nie może wrzeć!) i dokładnie mieszamy aż się rozpuści. Odstawimy do ostygnięcia. Gęstniejącą galaretkę wylewamy na ostudzony sernik i wkładamy całość do lodówki na parę godzin. Po zastygnięciu galaretki możemy się zajadać - SMACZNEGO :)






Dzisiaj wracam do Was z cudownie pysznym, letnim przepisem na ciasto, które zasmakuje każdemu łasuchowi. Blondie, czyli brownie na białej czekoladzie to wypiek znacznie słodszy i inny w konsystencji od swojej ciemnej siostry - wychodzi lżejszy, bardziej puszysty, ze względu na dodatek proszku do pieczenia. Dzięki malinom ciasto jest jeszcze pyszniejsze - przełamują słodycz sprawiając, że mamy ochotę sięgnąć po kolejny kawałek i jeszcze jeden i jeszcze drugi ;)

BLONDIE Z MALINAMI:
150 gram białej czekolady
80 gram masła
1/3 szklanki cukru pudru
3/4 szklanki mąki
2 jajka
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
garść malin (ewentualnie dwie ;)) 


100 gram czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej razem z masłem. Odstawiamy do przestygnięcia. W międzyczasie w misce szykujemy przesianą mąkę, cukier puder, sól i proszek do pieczenia. Wbijamy dwa jajka i wlewamy ostudzoną czekoladę z masłem - miksujemy całość do powstania jednolitej masy. Następnie dodajemy 50 gram posiekanej na kosteczkę czekolady i mieszamy. Przelewamy do małej formy - u mnie tortownica o średnicy 22 cm - wyłożonej na dnie papierem do pieczenia a boki wysmarowane masłem i układamy maliny na wierzchu, następnie wstawiamy do pieca rozgrzanego do 180* na 30 minut. Kiedy ciasto będzie ładnie zarumienione i przejdzie test suchego patyczka wyjmujemy. SMACZNEGO :)






Ah, znowu nie miałam czasu, aby zaszyć się w kuchni. Ale kiedy już mi się to udało zaszyłam się w niej jako absolwentka, kobieta niezależna i pracująca! Szał! Miniony miesiąc należał do chyba najbardziej intensywnych z tego roku, dlatego też aby odreagować pierw upiekłam dwie, cudowne chałki, jedna z czekoladą, drugą z bakaliami (nic nie relaksuje tak jak ugniatanie ciasta drożdżowego ;)) a następnie zrobiłam z nich ten pyszny, piekielnie słodki, ale wart grzechu pudding!

PUDDING ANGIELSKI:
(porcja na dwie osoby)
6 kromek chałki (klik)
3/4 szklanki mleka
1 jajko
1 opakowanie cukru wanilinowego
2 łyżeczki śmietany 18% (można zastąpić kremówką)
masło
dżem (u mnie porzeczkowy)
bakalie
Cukier (zwykły, biały, do posypania po wierzchu) 


Zalewamy bakalie gorącą wodą i odstawiamy do namoczenia. W tym czasie kroimy nasze kromki chałki i smarujemy je masłem, a następnie dżemem i przekładamy bakaliami. Składamy je tak, aby powstała nam chałkową wieża ;) Kroimy ją na pół i wsadzamy obie części do żaroodpornych  kubków/naczyń/filiżanek nasmarowanych masłem od wewnątrz. Do mleka wbijamy jajko, dodajemy śmietanę i cukier i przez chwilę mieszamy ze sobą. Zalewamy chałkę w naczyniach i odstawiamy na 10-15 minut do namoknięcia. Po tym czasie odlewamy mleko które nie zostało wchłonięte, posypujemy chałki cukrem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 180*. Pieczemy ok 45 minut. Po wyjęciu poczekać aż chwilę przestygną. Podawać z gałką lodów śmietankowych, SMACZNEGO :)




Szukaj na blogu

Followers